Jazda rowerem szosowym w grupie

25

Wrz 2017

Nie ma nic lepszego niż dzielić się swoją pasją z innymi. W przypadku jazdy na rowerze – nic nie cieszy tak jak godziny spędzone na dwóch kółkach z innymi zapaleńcami. Jednak jazda w grupie rządzi się swoimi zasadami. Wiecie jak robić to bezpiecznie?

Dzisiaj rozmawiając o bezpieczeństwie i savoir vivre jazdy na rowerze w grupie skupimy się na kolarstwie szosowym. Wiadomo – szosa rządzi się wyjątkowo dużą liczbą praw, niepisanych zasad i reguł. Jakie skarpety do białych butów? Okulary zakładamy na paski kasku czy odwrotnie? Powiedzmy, że te rozważania to następny etap wtajemniczenia – my dzisiaj opowiemy Wam o tym jak bezpiecznie jeździć w grupie i jak się z innymi komunikować. Często bez słów.

Jeśli widzieliście kiedyś zawodowy peleton to musiało na Was zrobić wrażenie, jak niezwykle zgrany jest to organizm. Dziesiątki, a często ponad 100 kolarzy jadących bardzo ciasno w niesamowitej harmonii. Taka koordynacja wymaga nie tylko doświadczenia ale także zrozumienia pewnych uniwersalnych zasad dotyczących jazdy w grupie na całym świecie.

Po pierwsze – zdrowy rozsądek

Jazda w grupie na rowerze szosowym wymaga, tak jak jazda samochodem, ostrożności i ograniczonego zaufania. Jednak przede wszystkim polega na płynności i unikania wszelkich niezapowiedzianych, gwałtownych manewrów, które  mogłyby zagrozić temu synchronicznemu mechanizmowi.

Peleton nie hamuje – taka zasada na szczęście obowiązuje przede wszystkim w świecie kolarstwa zawodowego. Tam wszyscy doskonale sobie zdają sprawę, że jedzie się takimi tempem jak narzuca to grupa. Nie chodzi tutaj jedynie o pełną bombę na prostej ale raczej płynne pokonywanie zakrętów. Dużo wzajemnego zaufania – Ty ufasz, że skoro kolega przed Tobą i obok Ciebie przejeżdżają przez zakręt z taką, a nie inną prędkością to jest to bezpieczne i racjonalne. I Ty też to robisz. Jeśli to Ty jesteś z przodu – wjeżdżasz w zakręt lub na przeszkodą w takim tempie które pozwoli na bezpieczne zrobienie tego także wszystkim za Tobą. Ani szybciej, ani wolniej.

Zejdźmy jednak na ziemię – normalna jazda na rowerze w grupie to, nie licząc wyścigów, zwykły ruch uliczny. Przejścia dla pieszych, światła, auta włączające się do ruchu czy hamujące przed nami. Należy więc jechać tempem, które pozwala na odpowiedni margines bezpieczeństwa. Czas na hamowanie, przyspieszanie, omijanie. Jazda w grupie to nie wyścig.

W realiach kolarskiej treningowej rzeczywistości przyjęło się, że jeździmy w parach. Równo, na kole, blisko siebie. Skraca to długość grupy ułatwiając wyprzedzanie kierowcom, jest też dużo łatwiejsze do ogarnięcia dla samych uczestników.

W grupie jedziemy równym tempem, bez szarpania, możliwie blisko kolarza przed nami. Nie przyspieszamy, nie wyprzedzamy, nie zwalniamy rozrywając grupę. Podstawą jest płynność, a uczyć się jej będziemy praktycznie całe kolarskie życie.

Wychodzenie na zmiany

Jadąc w grupie ktoś musi pracować, żeby odpoczywać mógł ktoś. Pracuje oczywiście pierwsza dwójka jadąca pod wiatr (chyba, że wiatr jest boczny, ale to temat na osobną lekcję taktyki). Reszta w czasie zmiany pierwszej dwójki odpoczywa. Jednak nikt nie jest niezniszczalny i ze zmiany trzeba kiedyś zejść. W przypadku jazdy dwójkami ze zmiany schodzimy na boki – kolarz jadący po lewej odbija do środka ulicy, ten po prawej – do pobocza. Przed zejściem ze zmiany wykonujemy dwa – trzy mocniejsze ruchy korbą, przyspieszamy. Po co? Po to aby na kilka metrów wyprzedzić grupę i umożliwić drugiej dwójce bezpieczne wyjście na zmianę, bez ryzyka, iż zahaczymy się o boki kół odbijając od razu na bok!

Kiedy właśnie wchodzicie na zmianę, pamiętajcie o płynności. Nie przyspieszamy – to częsty błąd nowicjuszy. Kiedy nie potrafimy tego jeszcze kontrolować, warto sobie wbić do głowy aby pierwsze obroty korbą przy wychodzeniu na zmianę były słabsze niż nakazuje nam to nabuzowana adrenaliną głowa. Dzięki temu nie rozerwiemy grupy i utrzymamy równe tempo.

Komunikacja!

Jazda w grupie wymaga komunikacji, aby ostrzegać się wzajemnie o zmianach sytuacji na drodze. Komunikujemy się przy pomocy gestów – bez ryzyka, że ktoś w hałasie czegoś nie usłyszy.

Co pokazujemy? Przede wszystkim przeszkody na drodze. Palcem skierowanym w ziemię po odpowiedniej stronie roweru wskazujemy dziury i głębsze wyboje. Dłoń ustawiona płasko do ziemi pokazuje większą przeszkodę, taką jak np. próg zwalniający, tory kolejowe, rozsypany piasek.

Pamiętajmy także o wskazywaniu zmian kierunku oraz co bardzo ważne – zatrzymania. Ręka wyciągnięta do góry daje znak osobom jadącym za nami, iż na drodze jest przeszkoda która wymaga od wszystkich zatrzymania się.

Dla fanów kolarskiego savoir vivre są też niuanse. W dobrym tonie jest wskazywać, kiedy np. chcemy się…wysmarkać. Kiedy podczas jazdy w górach mamy zamiar stanąć na pedałach, również pokazujemy to osobie za nami. Dlaczego? W momencie wstawania na pedały rower ma tendencję do gwałtownego szarpnięcia do tyłu, a my nie chcemy aby ktoś wbił się w nasze tylne koło.

Pamiętajcie – wyposażeni w taką wiedzę możecie spokojnie zacząć ćwiczyć. Miejcie oczy dookoła głowy, zachowajcie dużo pokory i z czasem nawet w największej grupie będziecie czuli się jak ryba w wodzie.

Top