Hamulce tarczowe w szosie – plusy i minusy

1

Sie 2017

Nowe modele rowerów szosowych coraz częściej oferują nam hamulce tarczowe. Czy to dobre rozwiązanie? Postanowiliśmy podsumować plusy i minusy popularnych tarczówek w szosie.

Świat kolarstwa szosowego to wyjątkowo tradycyjne i konserwatywne środowisko. Wszelkie zmiany wzbudzają tutaj kontrowersje i wymagają długiego czasu na przyswojenie. Wystarczy wspomnieć, iż przez długie lata w profesjonalnym peletonie obowiązywał nakaz jazdy wyłącznie w czarnych spodenkach.

Podobnie ma się sprawa z wszelkimi nowinkami technicznymi. Nowe materiały, rozwiązania, to wszystko musi być idealnie dopracowane i przemyślane. Przez długie lata uważano, iż w przypadku roweru szosowego liczą się jedynie niska waga i sztywność, a wszystko co nie wpisywało się w tę filozofię było złe i amatorskie.

Na szczęście współczesne rowery szosowe są znacznie bardziej urozmaicone. Producenci dostrzegli, że istnieją różni rowerzyści z odmiennymi potrzebami i takie też powinny być rowery. Dlatego dzisiaj coraz większy nacisk kładzie się na komfort i bezpieczeństwo, a te pojęcia bardzo mocno wiążą się z hamulcami tarczowymi które znajdziecie min. w wyższych modelach Kross Vento.

Hamulce tarczowe w szosie – zalety

Hamulce tarczowe w rowerach pojawiły się nieprzypadkowo. W wersji hydraulicznej oferują dużą moc hamowania, łatwość jej modulacji oraz zachowują swoje parametry niezależnie od warunków pogodowych. Są też inne zalety – jak brak zużywania (a tym samym osłabiania) obręczy kół oraz dłuższe zachowywanie parametrów podczas bardzo długiego hamowania.

O ile zalety te są już bezdyskusyjne i powszechnie znane w przypadku rowerów górskich, tak świat kolarstwa szosowego długo był oporny. Jednak walory hamulców tarczowych również w rowerach szosowych są niezwykle istotne. Najważniejszą jest bezpieczeństwa – możliwość szybszego wytracania prędkości we wszystkich warunkach pogodowych jest tu kluczowa. Hamulce tarczowe będą bardzo mocne na deszczu, w śniegu, nawet podczas bardzo długich hamowań.

Duża moc hamowania w hamulcach tarczowych wymaga dużo mniejszego nakładu siły na samą klamkę hamulcową. Nie ma więc żadnego problemu, aby zatrzymać rower na bardzo stromych zjazdach. Nawet, kiedy nie korzystamy z dolnego chwytu kierownicy.  Lżejszy ruch klamek hamulcowych przyda się też na dziurawej nawierzchni lub kiedy zmarzną nam dłonie.

Hamulce tarczowe pozwalają też projektować lekkie i mocniejsze koła. Nie trzeba się martwić odpornością obręczy na przegrzewanie czy wycieranie rantów. Te mogą być cieńsze i lżejsze, pozostawiając miejsce (i zapas gramów) na wzmocnienia w bardziej kluczowych rejonach.

Minusy – czy w ogóle takie są?

W świecie profesjonalnego kolarstwa podnosi się zarzut, że hamulce tarczowe w szosie mogą obniżyć poziom bezpieczeństwa. Jednak chodzi tu o sytuacje kompletnie bez znaczenia z punktu widzenia amatorskiego kolarza. Zawodowcy mówią o sytuacji, w której dojdzie do wywrotki kilkudziesięciu osób i rozgrzane tarcze hamulcowe mogą się zaplątać gdzieś w nogi kolarzy. Abstrahując od faktu, iż najnowsze badania dowodzą, że o tarcze hamulcowe wcale nie jest tak łatwo się skaleczyć, to nie ma to żadnego znaczenia w przypadku amatorów.

Hamulce tarczowe wraz z tarczami są też nieco cięższe od tradycyjnych. To już kwestia priorytetów – czy wolimy mieć rower kilkaset gramów lżejszy, czy mieć gwarancję, że w razie jazdy w deszczu nie będziemy musieli się martwić o hamowanie. Wydaje się, że dla większości amatorów odpowiedź jest tu oczywista.

Kolejnym argumentem o którym się wspomina, są koszty eksploatacji. Hamulce hydrauliczne wymagają w końcu od czasu do czasu odpowietrzenia czy przelania płynu. Jednak jeśli weźmie się pod uwagę np. koszt bardzo drogich klocków tradycyjnych hamulców do obręczy karbonowych i ich szybsze zużycie, różnice te bardzo się wyrównują. Zwłaszcza, iż odpowietrzanie hamulców to czynność wykonywana co najwyżej raz na sezon i można łatwo przeprowadzić ją na własną rękę.

Top